Napiszę teraz zwykły komunał, ale pomimo tego wydaje mi się, że warto to przypomnieć: to, co najbardziej łączy nas w Kościele, to bycie ludźmi – nasze człowieczeństwo. Umiejętność nawiązywania wzajemnych relacji i dogadywania się jest najcenniejszym elementem naszego wspólnego bycia w Kościele. A że wspólnota Kościoła jest szeroka na cały świat – to człowieczeństwo musi odnajdywać się w mniejszych wspólnotach, dostosowanych do lokalnych potrzeb. Łączą nas wartości, które istnieją ponad różnicami.

Rozpoczynam ten artykuł fragmentem z Pisma, który blokuje mnie zawsze przed ocenianiem wielu trudności w Kościele z którymi się spotykam – i to nie na sposób intelektualny, ale duchowy. Każda ocena pociąga za sobą konkretny osąd sytuacji, często mimowolny i automatyczny. W Kościele mamy jednak o wiele bardziej złożoną sytuację, bo mówiąc Kościół, mamy na myśli ludzi, którzy go tworzą. Kościół to zarówno ja, jak i Ty, jak i on, i ona.