Wyobraźnia życzliwości w czarnym autobusie z białym paskiem

Z której strony ująć czternaście gram ludzkiego memento mori? Czy da się chwycić to, co nieuchwytne? Poeci różnych czasów swoje wewnętrzne niepokoje potrafili tak niebywale dosadnie nazwać, że mrożą one krew w żyłach.

O śmierci próbuje się zapomnieć – uciec od niej jak najdalej. Jest taki wiersz Tadeusza Różewicza o tytule Czarny autobus. Mówi on o poszukiwaniu wartości, które znajduje się dopiero, gdy sobie się przypomni (lub uświadomi), jak wiele rzeczy jest nieważnych na tym świecie. I jak szybko nam ten czas, czasem powłóczący losami, mija.

Jedną z wartości, o którą w życiu własnym oraz drugiego człowieka warto walczyć, jest zwykła życzliwość. Cechują się nią ludzie o przyjaznym usposobieniu, mający o tym samym wyrazie uczucia względem bliźnich. To właśnie życzliwość pozwala nie oceniać drugiego, ale szukać w nim dobra i chcieć dla niego dobrze. Ona także pozwala milczeć, gdy nie ma potrzeby mówić, i nie oceniać.

Naprzeciwko niej stoi nienawiść. W innym wierszu Różewicz mówi, że nienawiść krzyczy, ryczy, ujada i wyje, natomiast milczenie jest wymowne (Tadeusz Różewicz, Odnaleźć samego siebie, „Tygodnik Powszechny” 2006, nr 42). Ci, którzy nie mogą mówić – milczą. Ci, którzy krzyczą – nie umieją milczeć i słuchać.

Nie musimy czekać z życzliwością względem drugiego człowieka do śmierci. I może rzeczywiście na niektóre rzeczy i sytuacje lepiej popatrzeć przez motyw wanitatywny.

Poezja zmienia obiektyw i uczy patrzeć.

CZARNY AUTOBUS

 

Ten czarny autobus

jest inny niż stado czerwonych

kipiący jak garnek

na blasze

 

W środku jeden pasażer

cierpliwy i podłużny

w drewnianym płaszczu

zapięty na ostatni gwóźdź

wysiądzie na ostatnim przystanku

 

Do tego autobusu nikt się nie pcha

po trupach

wprost przeciwnie

 

Pomalujmy wszystkie autobusy

na czarno z białym paskiem

ich melancholijny wygląd

skłoni ludzi

do wzajemnej życzliwości

przy wsiadaniu

i przy wysiadaniu