Fundament rozbitka

Dlaczego upadamy? Przecież nasze DNA wciąż jest stabilne, przecież krew wciąż płynie w naszych żyłach, przecież serce wciąż bije. Dlaczego upadamy? Co jest powodem niepewności wobec tego, co dla tej pory było pełnią życia?

Chwila nagła potrafi zatrząść wszystkim tym, w co wierzę i co daje mi pewność. Wartość przestaje wtedy mieć znaczenie. Budowa znaczeń musi rozpocząć się na nowo. I po co to wszystko? Dlaczego tak niespodziewanie potrafi upaść człowiek? Dlaczego jego wnętrze jest tak istotne? Dlaczego to właśnie we wnętrzu doświadczamy wyrwania z automatyzmu rutyny, ze schematów, z codzienności życia?

Mam przed oczami każdy swój upadek. Nie po to, by skrupulatnie obarczać się winą, czy też rozpamiętywać i zatracać się w tym, co już minęło. Wiem, że wciąż nie rozumiem, dlaczego po wielekroć upadłem i dlaczego upadam. Wiem też jednak, że dzięki każdemu upadkowi, stałem się mocniejszym. Każdy upadek stale ciąży we mnie – jest tym, co przypomina mi o mojej słabości. Może więc upadek rozbija mnie doszczętnie po to, żebym mógł zbudować coś na nowo?

Fundament rozbitka jednak stale istnieje i pozostaje zawsze – to to, że jestem sobą dziś, byłem sobą dwadzieścia lat temu i wciąż będę sobą za pięćdziesiąt lat. Nigdy nie jestem w stanie zgubić rzeczywistości ja – jaźni, która umożliwia mi bycie w sobie, bycie tu oto. To fundament mnie, który zawsze posiadam i którego nikt nie jest mi w stanie odebrać.

Moje doświadczenie życia i to, jak doświadczają mnie inni, zaszyte jest dogłębnie właśnie we mnie. Upadek nie jest po to, by mnie zabić. Moje życie trwa dłużej niż moment upadku. Ja trwam.

Wiesz, Bruce, dlaczego upadamy? Żebyśmy mogli nauczyć się podnosić.

― Thomas Wayne, a później Alfred do Bruce’a w Batman: Początek