Z patosem o prostocie

Zarzutów do sposobu pisania u konkretnego człowieka może być bez liku (sam wiele wyrzutów mam do swoich tekstów, które czytam po czasie). Świadczy to jednak o rozwoju. A sama krytyka jest potrzebna, a nawet wskazana (autokrytyka najbardziej).

Rzeczywiście każdy wpis na tej stronie ma w sobie dużą dozę patosu. I można by puścić to przez palce, gdyby sprawy poruszane rzeczywiście dotyczyły jakichś istotnych rzeczy. A może jednak są one w pewien sposób istotne? Człowiek (którym w tym wypadku i ja jestem) pisze w podniosły sposób o tym, co dla niego jest ważne.

W każdym wieku mamy swoje tematy, swoje pasje, idee, wielkie pragnienia i pomysły. One przysłaniają (albo też są na przodzie) wszystkiego innego. Są tematy pociągające młodszych i starszych. Inne sprawy będą ważne dla profesora kognitywistyki, a inne dla elektromontera stoczni.

Czy jest możliwy uniwersalizm – pisanie do wszystkich? Przesłanki wysunięte w powyższych akapitach jasno wskazują, że jeśli coś ma być adresowane do wszystkich, musi być ponadczasowe i powszechne. Temat więc, a i sposób pisania, powinien być dostosowany do odbiorców – wypośrodkowany.

Ale biorąc pod uwagę to, że czytelnicy literatury zawsze szukają czegoś dobrego w artykule lub książce, a i o gustach literackich (podobnie jak i o innych gustach się nie dyskutuje – de gustibus non est disputandum), nie warto schodzić na niski poziom językowy w swoich tekstach (jak to uczyniło wielu literatów niemieckich po 1970 roku).

Dla każdego coś dobrego. Nie można być wszystkim dla wszystkich. Każdy człowiek ma różne potrzeby i różne drogi w swoim życiu. Literatura znajduje się na pewnym etapie tych dróg – może ubogacać, prowadzić, niepokoić, porządkować – ale na pewno może się podobać, lub nie podobać. A na to już nie ma wpływu.

Myśląc więc: patos czy prostota, odpowiadam – to, co każdy lubi. Każdemu to, co mu się podoba.