Zaskoczeniowe niuanse

Trochę nas świat zaskakuje, a trochę i my go zaskoczyć potrafimy. Są takie zdarzenia, w których okazuje się, że świat, w którym żyjemy, nie jest przygotowany na to, by dać mi odpowiedź na jakąś sytuację lub sprawę. Dlatego to my zaskakujemy świat, który zdarza się nie mieć dla nas odpowiedzi.

Przecież nie ma rozwiązań idealnych. Zwykła rozmowa z drugą osobą jest już zaskoczeniowym wyzwaniem – bo ani nie wiem, co mój rozmówca powie do mnie, ani ja nie wiem, jak na moją wypowiedź respondent zareaguje (o tym, że sam tworzę swoją wypowiedź podczas mówienia już nie wspomnę). I jak tu się tym niuansem nie zadziwić?

Zajrzeć można te20raz wgłąb, by świat zaskoczeń nas zawsze potrafił pozytywnie zaskoczyć. Dokopać się warto tutaj do jakiegoś sensu, który uciec potrafić bez mała jest zdolny, gdy tylko się między palcami to przepuści, jak suche piasku ziarenka. Tylko jak kopać, żeby się dokopać?

Moje odkrywanie tego tematu zacznę od przypadku. Moim narzędziem będzie zwykły przypadek, bo on zawsze zaskakuje. Przypadkiem znajduje się człowiek w wielu sytuacjach i musi się w nich odnaleźć. Bo na przykład może przez tenże przypadek spotkać kogoś, na kogo od jakiegoś czasu czekał, ale może i spotkać kogoś niezbyt pożądanego.

I tutaj już dochodzimy do dwóch rodzajów zaskoczenia: pozytywnego i negatywnego. A idąc dalej – może być to ono pozytywne albo negatywne w skutkach, a przez to mieć swoje konsekwencje i następstwa. Chodzi więc tutaj o moje podejście do zaskoczenia – o to, jak reaguję na coś, co znienacka na mnie spada i co stuka w moje ramię po to, żebym się obrócił i odpowiedział.

Przyczyna pociąga za sobą jakiś skutek, a każdy czyn ma swoje konsekwencje. Więc i zaskoczenie musi jakieś swoje konsekwencje mieć. Pierwszą reakcją jest zawsze emocja, która może iść w parze z mechanizmem reagującym (jeśli tylko zaskoczenie porusza jakąś odpowiednią szufladkę). Ale takie zaskoczenie może całkowicie kogoś wybić z tropu działania. Człowiek zaskoczony może zostać na moment oderwany od wszystkich swoich problemów, trudności i kłopotów.

Zaskoczenie wywołuje bezdech emocjonalny – myśli się inaczej, czuje się inaczej, a nawet, jeśli tylko zaskoczenie jest wystarczająco silne, reaguje się inaczej. Jeśli zaskakuje mnie osoba mało lubiana – w inny sposób jestem w stanie z nią rozmawiać i odpowiadać na wysyłane komunikaty. Zaskoczenie usypia sferę moich oczekiwań i domysłów. Zaskoczenie zaskakuje zaskoczonego zaskoczeniem zaskoczenia.

Prawdą jest, że gdy mnie zaskakuje coś szczególnie nieoczekiwanego, jak śmierć bliskiej osoby, zaskoczenie nie przynosi radości. Jest ono jednak również powodem do zmiany nastawienia wobec świata i samego siebie. Szczególnie wtedy świat nie potrafi dać mi żadnej odpowiedzi. Umierając, zaskakujemy świat swoją śmiercią i nagłym nieistnieniem. Świat nie ma odpowiedzi szczególnie na zaskoczenie śmierci.

Może też mnie zaskoczyć czyjaś postawa, która okazała się negatywna i zła w ocenie. Czyli zaskoczenie w tym wypadku pojawia się w korespondencji z oczekiwaniem. Ktoś może oczekiwać kogoś wpół do szóstej na dworcu, a ten pojawi się za piętnaście szósta. Oczekiwanie nie spotkało się z oczekiwaną odpowiedzią na nie. Czyli zostało się zaskoczonym inną godziną przybycia.

Można by więc powiedzieć, że najlepiej jest ani niczego nie oczekiwać, ani się niczego nie spodziewać. Wtedy z większą radością będzie się przyjmować to, co się dzieje. Niczego się nie spodziewaj, a w inny sposób otrzymasz to, na co czekasz.

Rocznik ’91. Przed wstąpieniem do zakonu jezuitów (dokąd Bóg mnie zaprosił – a ja w końcu domyśliłem się, o co Mu może chodzić…), ukończyłem technikum informatyczne w Jastrzębiu-Zdroju. Literatura, teatr, góry, kultura i piękno – to coś, co daje mi napęd. Informatyka to tylko (i aż) narzędzie.